Posty

Wystawa Psów (Nie)Rasowych

Obraz
Posiadając psa z adopcji, nierasowego, raczej nie nastawiasz się na to, że kiedykolwiek weźmiesz udział w wystawie. Mi trafił się Loki, adoptowany, ale rodowodowy. Jednak nawet nie postaraliśmy się o odzyskanie papierów. Bo i po co?:) Jednakże zdarza się czasem okazja, wobec której nie sposób przejść obojętnie. Wystawa Psów (Nie)Rasowych - II Edycja w Swarzędzu. Skoro taka okazja, to jak tu nie skorzystać? Jak tylko Facebook polecił mi wydarzenie, pomyślałam, że zapisuję Łajkę. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Nie umiałam się zdecydować czy Łajza łapie się pod kategorię psów małych (do 15 kg), czy może psów dużych (powyżej 15 kg), więc tę kwestię pozostawiłam organizatorowi, pisząc w mailu, że waga mojego futra jest równa dokładnie granicznej wartości 15 kilogramów. Dopiero w dzień zawodów dowiedziałam się, że jesteśmy w ekipie psów małych. Dotyczyło to części „wystawowej”. W kategorii „Sprytomarsz” (bieg z przeszkodami na czas) nie było tego problemu, bo wszyscy uczestnicy startowali r…

Test karmy Petvita

Obraz
Na początku czerwca rozpoczęliśmy testy suchej karmy firmy Petvita. Nasz wybór padł na karmę rybną dla psów średniej wielkości. Głównymi testerkami były więc Łajka i Moyra, choć Lokiemu w udziale też trochę przypadło;) Poza 2,5-kilogramowym workiem karmy, dostaliśmy od firmy Petvita również sporo próbek innych karm z ich oferty, kilka puszek z karmą mokrą oraz praktyczny kubeczek-miarkę. Testy rozpoczęły się prawie od razu po otrzymaniu przesyłki, bo jak tu nie skosztować chociaż odrobiny, gdy dociera tyle dobroci;)


❤ Nie zrezygnowaliśmy całkiem z naszej mięsnej diety. Wprowadziliśmy karmę jako urozmaicenie. Sucha karma idealnie sprawdziła się jako smaczki treningowe. Odmierzoną śniadaniową lub kolacyjną porcję pakowałam do woreczka i zabierałam na spacer lub na wybieg, gdzie razem z Łajką (i trochę z Moyrą) robiłyśmy trening. Dzięki temu znakomicie kontrolowałam ilość i wiedziałam, że w brzuchach znalazła się dzienna porcja. Petvita w tej roli okazała się super. Ma odpowiednią wielk…

Hard Dog Race - bieg z przeszkodami

Obraz
W sobotni wczesny ranek, o godzinie 5:30 dzwoni budzik. Wstajesz i zaczynasz się szykować do wyjazdu. Na szczęście większość rzeczy spakowana dzień wcześniej. Trzeba tylko ogarnąć siebie, psy (jednego podrzucić rodzicom, drugiego zapakować ze sobą) i można ruszać. Do miejsca docelowego jest prawie 400 km do przejechania, później powrót - niewiele mniej, bo jeden przystanek po drodze odpada. Razem z Łajką pokonałyśmy ponad 700 km, tylko po to, aby przebiec około 6 km. Było warto. W zeszłą sobotę, 12 maja, w Zawiesiuchach koło Warszawy na Farmie Makedońskich odbyła się druga polska edycja zawodów Hard Dog Race w konkurencji Base, czyli 6 km i 16 przeszkód. Jest to jedyny bieg typu OCR w Polsce, a jeśli się nie mylę to również w Europie, w którym startuje się w parach człowiek + pies. Impreza odbywa się pod hasłem „sześć nóg, dwa serca, jedno zwycięstwo” i naprawdę, pokonując trasę i przeszkody, można doskonale zrozumieć sens tego motta.

Trasa biegu prowadziła przez groble, łąki, stawy…

Haul wiosenny

Obraz
Minęły zawody w Wieliszewie, minął Łapa Targ... Wszędzie dobrze się bawiliśmy i wydawaliśmy pieniądze;) Porządki w szafie stały się powodem podsumowania ostatnio poczynionych psich zakupów. Oto przegląd.❤Sledy i smycz amortyzowana Sali Kupione z myślą o Ussim, naszym tymczasowiczu, aby mógł towarzyszyć nam w treningach. Komplet już wypróbowany, sprawdził się. Obydwie rzeczy firmy Sali zostały zakupione w Sklepiku zoologicznym Shastuś. Dzięki za pomoc w przymiarkach :)
Przy okazji zakupiona została też klasyczna, długa (3,2 m), przepinana smycz, bo poprzednia powoli kończy żywot;) ❤Łączówka i karabińczyki Jak już jesteśmy przy sprzęcie zaprzęgowym, to w końcu udało mi się nabyć łączówkę szyjną taką, jaką chciałam. Już prawie sama zabierałam się za zrobienie, ale jest, udało się - sprzęt firmy Negro Team trafił w mój gust. Stoiska na zawodach zaprzęgowych to jest to;)
Przy okazji karabińczyki do pasa mushera - Castorama rządzi;) ❤Smaczki, gryzaki Nie wszystkie zdążyły doczekać zdjęc…

Wieliszew Cup 2018 - wyścigi psich zaprzęgów

Obraz
Nadszedł w końcu długo wyczekiwany weekend, 14-15 kwietnia. Termin moich pierwszych prawdziwie „psich” zawodów. Zapisałam się na nie ponad miesiąc wcześniej, choć już przedtem sporo o nich myślałam. W końcu odważyłam się na podjęcie decyzji.
13 kwietnia, w piątek, już miałam wolne w pracy, aby wszystko załatwić i się spakować. Wyjechaliśmy po południu, żeby ze spokojem dojechać i zdążyć ze spokojem zarejestrować się w biurze zawodów. Ekipa w składzie: Łajka, szanony małżonek i ja. Co prawda biuro zawodów otwarte było jeszcze kolejnego dnia rano, ale tak czy siak w piątek zamierzaliśmy być na miejscu. Dotarliśmy przed 22:00. Podróż minęła bardzo burzowo. Spowolniło to nas mocno, ale udało się nam zdążyć.

Po odebraniu pakietu startowego w Serocku, udaliśmy się w kierunku stake-outów w Wieliszewie czyli właściwego miejsca imprezy. Mieliśmy drobne problemy, aby po ciemku trafić na miejsce, ale chyba dziełem przypadku - udało się:) Na miejscu zastaliśmy już ekipę z drużyny Wataha Północy

II Wielkopolski Dogtrekking na Łęgach

Obraz
Gotowi do startu! fot. Śrem - NaszeMiasto.pl
Już po raz drugi miałam okazję wystartować w Wielkopolskim Dogtrekkingu na Łęgach. Tym razem towarzyszyła mi Łajka oraz Marcin z Lupo. Wspólnie wystartowaliśmy w kategorii drużynowej na dystansie 20 km. Impreza odbyła się w sobotę 7 kwietnia w miejscowości Mechlin koło Śremu. Musieliśmy odprawić się w biurze zawodów najpóźniej do 9:30, więc skoro świt wyruszyliśmy w drogę z Poznania. Skoro świt czyli po 8:00. Nie przeżywałam stresu z zeszłego roku i nie myślałam dwa tygodnie wcześniej co ze sobą zabrać. Doświadczenie pomogło. Tym razem stresowałam się tym, że zabłądzimy;) W zeszłym roku startowałam w parze z geodetą, skądinąd Marcinem;) Nawigowanie więc zostawiłam jemu. Tym razem z Marcinem nr 2 ustaliliśmy, że oboje wiemy co to kompas i mapa, ale co z tym począć to już niekoniecznie. Pod ciężarem odpowiedzialności zapoznałam się z kilkoma tutorialami na youtubie. Dostałam także od męża nowy kompas. A właściwie busolę. Bo przy okazji dowied…

...cichosza

Obraz
Fot. Magdalena Bączyk
Nie będę się tłumaczyć, że sporo się u nas dzieje i dlatego mało nas na blogu. Prawda, dzieje się dużo, ale na bloga zbieram wenę. Czyli tradycyjnie wychodzi, żem leń;) ...polenić bym się chciała. Po analizie kalendarza wyszło, że każdy weekend kwietnia jest zajęty. Maj już powoli też się zapełnia. Zaczynamy od Wielkopolskiego Dogtrekkingu na Łęgach (7 kwietnia), w którym startujemy w drużynie - Lupo z Marcinem i Łajka ze mną. Jak dobrze pamiętacie Lupo (wcześniej Astro) mieszkał u nas w ramach domu tymczasowego. Mamy wielki plan się nie zgubić;)

Tydzień później (13-15 kwietnia) wydarzenie, na które czekam z wielką niecierpliwością - Wieliszew Cup 2018, czyli pierwsze dla mnie i Łajki wyścigi psich zaprzęgów. Startujemy w canicrossie. Ciągle robię sobie wyrzuty, że za mało się przygotowujemy. Właściwie ja, bo Łajce nie ma czego zarzucić. Choć po ostatnim City Trailu można na szczęście powiedzieć, że nie jest ze mną bardzo źle;) Odliczam dni do wyjazdu:)


22 kwi…